Kapryśna zołza wróciła.

Koło godziny 5:00 naciskam wszystkie możliwe "iksy" widoczne mi na ekranie monitora aby móc w końcu wylączyć komputer i iść zaczęrpnąc snu. Nagle rozlega się łomot o drzwi. Otwieram, a ona szybkim krokiem przemaszerowuje do pokoju z tą swoją pewnoscią siebie ponad normę.
- no, działaj.- mówi zarzucając z gracją nogi na moje biurko i przeciągając się w fotelu
- a Ty kto?
- jak to kto? Wena. Nie poznajesz?
- dawno cie nie było..
- nie marudź, działaj, późno jest, marnujesz czas



- idę spać.
- już? Przecież przyszłam!
- jestem zmęczona. Przyjdź później
- zastanowię się





Adamo 29.11.2009, 14:46

Weź się w garść, zbierz w sobie i odezwij!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

letaa.blogspot.com 25.11.2009, 07:42

Chciałabym by do mnie wena przyszła w taki sposób.