Piątek. W sumie już sobota. Dla odmiany zamiast kocich ruchów na rozgrzanym do czerwoności parkiecie i wódki na ustach... herbata i jakieś zarysy projektów na kartce. Nie żeby mi to pasowało, ale tak wyszło i z racjonalnego punktu widzenia to bardzo dobrze nawet :|
Koniec lata niestety... ale jest ciepło, jest błogo. Zewsząd napływają gorące wiatry miłości i namiętności, które czule głaskają obolałe serca moich przyjaciół. Ach! Śnięci jakby, rozpływają się niedowierzając własnemu szczęściu. Ach! Jakże Wam się to kochani należało i jakże ja Wam życzę, żebyście już zawsze byli tacy rozpromienieni... Ach! Choć rzygam niemal od tej melodyjnej słodyczy waszych "achów" i "ochów", to się cieszę. Tylko nie karzcie mi słuchać pouczeń za kogo "mam się brać" a do kogo nie zbliżać, bo tak na prawde to tylko zabawa.. bez senstymentów i cienia uczuć.


One love. Sony A200





Adasiowi oczywiście szczęścia ze swoją lejdi... ^^